Specjalizująca się w biegach maratońskich austriacka lekkoatletka Eva Maria Gradwohl uznała, że czas kończyć karierę, po tym gdy w ubiegłym tygodniu kontrolerzy chcieli "ściągnąć" ją z plaży w Chorwacji na testy antydopingowe.
Gradwohl spędzała z rodziną urlop, gdy nagle na plaży pojawili się inspektorzy, zapraszając ją na niezapowiedziane badanie antydopingowe. Odmówiła uprzejmie...
"Kontrolerzy podeszli do mnie na plaży i przerwali mi wypoczynek. Tak więc decyzja, czy kontynuować karierę, czy kończyć stała się dla mnie niezwykle łatwa" - napisała biegaczka na swej stronie internetowej. "Nie chciałam przekładać wycieczki morskiej z moimi przyjaciółmi, chciałam cieszyć się swym wolnym czasem. Zdaję sobie sprawę, że to, co zrobiłam, było naruszeniem przepisów i muszę ponieść konsekwencje" - dopisała 37-letnia lekkoatletka, która nie podporządkowała się poleceniom kontrolerów.
"Mam już dość informowania, co robię i gdzie jestem każdego dnia oraz oczekiwania o każdej godzinie dnia wizyty kontrolerów" - napisała też rozgoryczona Austriaczka.
Przepisy, które naruszyła biegaczka z Austrii, stanowią, że sportowcy muszą informować władze antydopingowe, gdzie się znajdują każdego dnia o określonej godzinie i muszą być gotowi na testy w określonym czasie.
Gradwohl, mistrzyni Austrii w maratonie, debiutowała w igrzyskach olimpijskich w Pekinie (2008), zajmując w biegu maratońskim 57. miejsce.
04.05.2010r.
sport.onet.pl





